Czy „Kogo Bóg kocha, temu krzyże daje”? | o. Marcin Ciechanowski [Jasna Góra]

Niesprawiedliwie mówimy o Bogu, że kogo Bóg kocha, temu krzyże daje. Czy jest prawdą, że Jezus rozdaje krzyże w naszym życiu? Gdyby tak było, to na krzyżu nie byłby On, tylko Piłat i inni. Tymczasem to Jezus wisi na krzyżu.

On bierze krzyż, a nie rozdaje krzyże. Tego jedynego Zbawcę podejrzewa się o to, że ma tak złośliwe zamiary wobec nas. Bóg jest Zbawcą, a nie Sprawcą cierpienia.

Śmierć weszła na świat przez zawiść diabła, więc to jest diabelski wynalazek. I na to Bóg dał swój wynalazek, uwolnienie ze śmierci i zmartwychwstanie. A nie słyszałem, żeby ktoś powiedział, szatan mnie skarał.

Ale wiele razy słyszałem, Bóg mnie skarał. Jakie to bezwzględne wobec naszego Boga i niesprawiedliwe. W tym krótkim słowie chciałbym dziś stanąć w obronie Boga, którego może fałszywy wizerunek niekiedy w sercu nosimy i taki go przedstawiamy.

Kryzys Kościoła zawsze wiąże się z fałszywą koncepcją Boga. I wielu ludzi tego Boga odpycha. Tymczasem, czy rzeczywiście odpychają prawdziwego Boga? A może jego fałszywy wizerunek, który im przedstawiamy? Iluś z nas pobożnych ludzi, religijnych, a jednak ma w sobie jakiś krzywy obraz Boga i nawet podejrzewa Go o złośliwość, o obojętność, a że jest służbistą, wymagającym, czy jakimś buchalterem niebiańskim, surowym autokratą, czy pobłażliwym dziadkiem.

Iluś ludzi Boga obwinia o wszystkie swoje niepowodzenia. Iluś z nas krzywdzi Go takim wyobrażeniem, że jest bezwzględnym, że jest urzędniczy, że jest jakiś wyniosły i że poluje na nas za nasze upadki, żeby nas skarać. O nie! Zobaczcie, jakie dzisiaj wymagania stawia przed nami Chrystus i przed uczniami.

Czy rzeczywiście Bóg na siłę coś z nami robi? Dziś Jezus mówi o sobie. Syn człowieczy musi wiele wycierpieć. O sobie powiedział, musi.

Spojrzał na uczniów i mówi, ale jeżeli ktoś z was chce wziąć krzyż, niech bierze. Czy jest to więc Bóg, który wszystkim ludziom stawia jakieś niesamowite wymagania, których nie możemy podjąć? Czy może sobie samemu nałożył jarzmo krzyżowe, a nam jedynie zaproponował? Duch Święty bowiem jest duchem propozycji. Demon jest duchem przymusu.

Szatan traktuje człowieka jako swój łup. Złapał człowieka i chce trzymać, a Chrystus pokonuje diabła i daje człowiekowi wolność. Przecież kiedy Jezus spotkał paralityka, który 38 lat leżał przy sadzawce Bethesda, pyta go, czy chcesz stać się zdrowym? Jezus nawet na siłę nie uzdrawia.

On nawet nie uzdrowił go na siłę, tylko proponuje. Już nie mówiąc o tym, że proponuje, czy chcesz, jeśli chcesz, wziąć krzyż. Więc jeżeli cokolwiek stało się trudnego, ciężkiego w naszym życiu, nigdy to nie jest z winy Boga.

Nigdy. Niech Chrystus powiesił na krzyżu kajfasza, piłata, tylko odwrotnie, to kajfasz, piłat i inni powiesili Chrystusa na drzewie krzyża. Czasem niesprawiedliwie mówimy o Bogu, że kogo Bóg kocha, temu krzyże daje.

Czy więc jest prawdą, że Bóg rozdaje krzyże? Czy jest prawdą, że Jezus rozdaje krzyże w naszym życiu? Gdyby tak było, to na krzyżu nie byłby On, tylko piłat i inni. Tymczasem to Jezus wisi na krzyżu. On bierze krzyż, a nie rozdaje krzyże.

Czy rzeczywiście jest prawdą, że Bóg zsyła na nas krzyże? Gdyby tak było, na drodze krzyżowej szliby kajfasz, piłat i inni, wielu innych. Tymczasem to Jezus Chrystus szedł z krzyżem na Golgotę. To On, Jezus Chrystus, jest jedyną osobą, która naprawdę może nas uwolnić od zła, od grzechu, jego konsekwencji, czyli cierpienia.

I tego jedynego Zbawiciela, który chce nas uwolnić, my oskarżamy niesprawiedliwie, że wymaga od nas niesienia krzyża. Tego jedynego Zbawcę podejrzewa się o to, że ma tak złośliwe zamiary wobec nas. Bóg jest Zbawcą, a nie sprawcą cierpienia.

On nie pragnie zguby człowieka, tylko naszego wyzwolenia. Księga Modrości o tym mówi. Pierwszy i drugi rozdział.

Połączę te dwa zdania, zestawię ze sobą. Bo śmierci Bóg nie uczynił. Śmierć weszła na świat przez zawiść diabła.

Więc to jest diabelski wynalazek. Wynalazek szatana. I na to Bóg dał swój wynalazek.

Uwolnienie ze śmierci i zmartwychwstanie. I co prowadzi do tego? Spowiedź. Czyli uwolnienie ze zła, uwolnienie z grzechów.

A najczęściej oskarżamy o nasze życiowe nieszczęście. Kogo? Boga, a nie szatana. I jeszcze mówimy, kogo Bóg kocha, temu daje cierpienie krzyż.

Rzeczywiście tak jest. Czy Bóg dał komuś krzyż? Bóg uwalnia od cierpienia. A nie słyszałem, żeby ktoś powiedział, szatan mnie skarał.

Ale wiele razy słyszałem, Bóg mnie skarał. Jakie to bezwzględne wobec naszego Boga i niesprawiedliwe. Bo gdyby tak było, to by nie umarł Bóg na krzyżu.

Bo po cóż by miał to zrobić? Bóg więcej wymaga od siebie niż od ludzi. Jak mówi święty Jan, tak bowiem Bóg umiłował świat, że syna swojego jednorodzonego dał. Swojego syna dał.

Pamiętacie Abrahama na górze Moria? Abraham poszedł, żeby tam złożyć swojego syna Izaaka w ofierze. Ale na koniec Bóg tej ofiary od Abrahama nie chciał. Nie zabrał syna Abrahamowi, lecz swojego syna jednorodzonego dał.

Nikt z nas nie wie, co to znaczyło dla Boga widzieć swojego jedynego umierającego syna na krzyżu. Nie zabrał Abrahamowi syna, swojego dał. Krzyż jest jego wyborem.

Taka miłość, która nie oszczędziła się aż do końca. Tylu ludzi odpycha Boga. Ale czy rzeczywiście jego prawdziwy wizerunek? Tego, który wziął krzyż i umarł za każdego z nas? Więc święty Tytus Brandsman, niderlandzki karmelita mówi wobec tej fali ludzi, która odchodzi z kościoła i wylewa się niczym plama oleju.

Może wymaga się czegoś od nas? Przedstawić Boga w innej postaci, za pomocą innych, nowych słów, nowego, dobrego wyobrażenia. Boga, który na siebie wziął swój krzyż. Na siebie wziął cierpienie, aby nas wszystkich uwolnić.

Aby nas uwolnić od przekleństwa, cierpienia i krzyża. I tego Boga, którego my niesłusznie oskarżamy, że ma złośliwe wobec nas zamiary. Chcielibyśmy dzisiaj zobaczyć tego Boga jako zbawcę, a nie sprawcę cierpienia i zła.

Bóg, który przychodzi, aby nas pojednać ze sobą. Tego, którego za chwilę będziemy śpiewać święty, święty, święty. Ten, który jest święty, stał się moim grzechem, mówi Paweł.

Moim każdym grzechem. I nie mówił do Ojca, Ojcze, to nie moja sprawa. Ja jestem czysty, ja jestem w porządku.

Tylko powiedział, jestem człowieku Twoim grzechem. Żeby mój i Twój grzech umarł razem z Nim na krzyżu. Czy więc Bóg rozdaje krzyże? Czy On wziął krzyż na samego siebie? Bo gdyby rozdawał krzyże, wisiałby na krzyżu Kajfa, Szpiłat i ja.

Tymczasem to On na nim zawisł. Aby mnie od zła uwolnić. Aby mi dać zmartwychwstanie.

Aby każdy z nas zmartwychwstał. Aby nasze życie było szczęśliwe. Bo nie chce mi się wierzyć w takiego Boga, który tylko mówi, cierp, noś krzyż i nie ma w zamian mi co dać.

Bóg daje nam szczęście wieczne. Obietnicę nieba. Chciejmy w tego Boga wierzyć i chciejmy takiego Boga przedstawiać.

Boga pełnego szczęścia dla każdego z nas. Amen.